Czy wybór koloru lakieru ma tylko aspekt subiektywnych upodobań?

Tajemnicą poliszynela jest, że w ostatnich latach producenci samochodów robią coraz mniej trwałe powłoki lakiernicze. Co ciekawe, nie dotyczy to tylko tych tańszych modeli. Coraz częściej słychać głosy, że marki uważane za premium, stosują coraz gorszej jakości lakiery. Oczywiście, jak można się domyśleć, nam (czy też szerzej branży zajmującej się kosmetyką samochodową) jest to na rękę. Ale w tym wpisie nie będziemy starali się zachwalać naszych metod zabezpieczania lakieru – mimo że zalety są niewątpliwe 🙂 Dziś zajmiemy się odpowiedzią na pytanie, czy kolor lakieru wpływa na koszt eksploatacji samochodu?

Każdy kto kupuje nowy samochód stoi przed dylematem jaki lakier wybrać. Lakiery metalizowane lub perłowe są przeważnie dodatkowo płatne a i sam kolor potrafi różnić się ceną. Przeciętnie samochód ma na sobie koło 3kg lakieru. Sam lakier składa się z wielu warstw – podkładowe, ozdobne i zabezpieczające. Powlekanie karoserii lakierem jest dość czasochłonne i nawet dla najbardziej zaawansowanych maszyn czas powlekania mierzony jest nawet w nastu godzinach.

RODZAJ
Lakiery metalizowane prócz niewątpliwych walorów estetycznych są co do zasady też grubsze. I to nie tylko za sprawą dodatkowej warstwy ozdobnej. Sama powłoka zabezpieczająca , która jest najgrubszą powłoką – jest przeważnie grubsza. Niestety, nie ma jednej normy dla producentów i mogą oni swobodnie zmieniać sobie parametry. Dlatego może się zdarzyć, że podstawowy lakier będzie miał warstwę ochronną grubszą od swoich bardziej „luksusowych” i co do zasady trwalszych kuzynów.

KOLOR
Wiadomo, że im ciemniejszy kolor tym bardziej samochód się nagrzewa. Ale ciemne kolory mają też inne mankamenty. Na czarnym tle, wszelkie rysy bezbarwnej powłoki chroniącej, są bardzo widoczne. Czasami wystarczy przetrzeć nieodpowiednią szmatką aby dostrzec pod światło powstałe w miejscu przecierania mikrorysy. Po pierwszej wizycie na myjni automatycznej, takie mikrorysy będą dostrzegalne już na całej powierzchni auta. Jeżeli dodamy do tego pył w lato i sól w zimę, to efekt może być tylko jeden – szybkie ubytki estetyki powłoki lakierniczej (oczywiście w przypadku gdy jej nie zabezpieczymy dodatkowo). Lakier staje się coraz bardziej matowy i nie wygląda już jak nowy. Poza tym, na czarnym tle wszelkie zabrudzenia są bardzo widoczne.

Ale ciemne kolory mają niewątpliwą zaletę – dużo łatwiej optycznie „je naprawić” w przypadku „doraźnych” metod. Na drugim biegunie jest lakier biały na którym także widoczne są wszelkiej maści zabrudzenia, ale za to mikrorysy są praktycznie nie do zauważenia. Biały kolor ma niestety jedną sporą wadę, w ogólnym odbiorze uważany jest za ten „najtańszy” przez co wartość rynkowa samochodu spada przy odsprzedaży.

To w końcu jaki kolor najlepiej wybrać?
Z punktu widzenia łatwości eksploatacji, srebrne kolory uważane są za najdłużej zachowujące „młodość” a przy tym te dobre, wyglądają naprawdę estetycznie. Białe powłoki „premium” czyli najlepiej tzw. „perły” bardzo dobrze się spisują w dłuższej perspektywie i nie wyglądają jak „flotowce”. Na większości samochodach które coraz częściej posiadają różne akcenty kontrastujące, jasne kolory wyglądają naprawdę estetycznie. Kolory czerwone, niebieskie czy pomarańczowe także uważane są za te „życiowe” ale ewentualne próby „naprawy” doraźnej jakiś uszkodzeń lakieru to istna zmora dla ludzi się tym zajmujących i efekt na pewno nie będzie tak dobry jak czy ciemniejszych odcieniach.

Ciemne kolory wymagają stanowczo więcej wysiłku jeżeli chcemy zachować ich młodość. Bez dodatkowych zabezpieczeń, szybko stracą swój blask niezależnie od tego jak bardzo będziemy o nie dbać. Pył, sól, owady itp. to czynniki których nie da się wyeliminować a one w znacznym stopniu odpowiadają za mikrorysy.