Korozja skraca życie samochodu i obniża jego wartość, więc producenci wkładają sporo pracy w to, żeby zaczęła się jak najpóźniej. Poniżej przegląd rozwiązań stosowanych w fabrykach — i uwaga o tym, gdzie kończy się ochrona fabryczna, a zaczyna Twoja.
Podstawą są powłoki ochronne nakładane na blachę:
- powłoki galwaniczne — cynk nakładany elektrochemicznie, bariera przed korozją i uszkodzeniami mechanicznymi,
- ochrona katodowa — blachę chroni polaryzacja katodowa: koroduje warstwa poświęcona, nie karoseria,
- lakiery z inhibitorami korozji, które spowalniają rdzewienie na powierzchni karoserii.
Co zamiast stali?
Drugi kierunek to materiały. Coraz więcej elementów robi się z tworzyw sztucznych i kompozytów, które nie rdzewieją wcale — a przy okazji auto jest lżejsze, co widać w osiągach i spalaniu.
Jak łączenie blach wpływa na korozję?
Każde złącze to potencjalne ognisko rdzy, więc liczy się technika:
- spawanie laserowe — precyzyjne, zostawia mniej miejsc podatnych na korozję,
- klejenie strukturalne — elementy łączy klej zamiast otworów i spawów, więc ognisk jest mniej.
Czy fabryczna ochrona wystarcza?
Nie na zawsze. Producenci sami zalecają regularne przeglądy: sprawdzenie stanu zabezpieczeń i dołożenie ochrony w newralgicznych miejscach. Zalecają też rzeczy, które zależą od właściciela — nie parkować tygodniami w soli i szybko zdejmować z lakieru ptasie odchody czy sok z drzew.
Fabryczne zabezpieczenie podwozia bywa przy tym najsłabszym ogniwem: potrafi zetrzeć się po kilku sezonach jazdy po polskich drogach. Dlatego w Freshgarage robimy konserwację podwozia i profili zamkniętych z dwuletnią gwarancją, a stan fabrycznej warstwy sprawdzamy bezpłatnie w ramach darmowej kontroli podwozia.
Powłoki, materiały odporne na rdzę i nowoczesne łączenie blach dały autom dobry start. Reszta to konserwacja — po stronie serwisu i po stronie właściciela.