Samochody używane
Rzadko zdarza się, żeby auto z drugiej ręki miało profesjonalnie zabezpieczone podwozie. Jeśli korozja jest powierzchowna, po oczyszczeniu i nałożeniu warstwy ochronnej da się ją zatrzymać.
Fabryczna powłoka podwozia ściera się od kamieni w kilka sezonów, a producenci lubią na niej oszczędzać. Dobrze zrobiona konserwacja zatrzymuje korozję na lata.
Powierzchnie metalowe wystawione na wodę i tlen korodują. Przekonał się o tym każdy, kto zajrzał pod spód kilkuletniego auta bez zabezpieczenia. Przy wystarczającej ilości czasu, tlenu i wody każda masa żelaza w całości zamienia się w rdzę.
Producenci zabezpieczają podwozie, żeby odseparować metal od warunków atmosferycznych. Problem w tym, że ta warstwa zanika w trakcie eksploatacji — każdego dnia w podwozie uderzają kamyki i piasek, ścierając powłokę. Do tego wielu producentów na tych zabezpieczeniach oszczędza, a efekty widać już kilka miesięcy po zakupie.
Dobrze wykonane zabezpieczenie spowalnia, a nawet zatrzymuje proces korozji. Wiek auta nie ma tu znaczenia — sens ma zarówno przy samochodzie z drugiej ręki, jak i przy nowym prosto z salonu.
Warsztat jest w Gdańsku przy Słowackiego 83 — z centrum Gdyni dojedziesz obwodnicą w około 25 minut, z Sopotu w 15. Konserwacja to około czterech dni pracy, więc auto zostaje u nas na cały ten czas — dojazd z Gdyni czy Sopotu robisz raz.
Rzadko zdarza się, żeby auto z drugiej ręki miało profesjonalnie zabezpieczone podwozie. Jeśli korozja jest powierzchowna, po oczyszczeniu i nałożeniu warstwy ochronnej da się ją zatrzymać.
W miejscach, do których klient nie zagląda, najłatwiej zaoszczędzić. Warstwa na podwoziu auta prosto z fabryki bywa marnej jakości i szybko się wyciera.
Cztery–pięć dni brzmi dużo, dopóki nie zobaczysz, ile z tego to demontaż i suszenie. Preparat położony na wilgotną blachę nie ma sensu.
Ocena stanu podwozia na podnośniku. Tu powstaje cena końcowa.
Nadkola, osłony plastikowe i termiczne schodzą. Pod nimi zaczyna się większość korozji.
Opuszczenie układu wydechowego, żeby dostać się do tuneli i podłogi.
Gorąca woda z chemią i odtłuszczanie. Potem pełne suszenie.
Usunięcie nalotów luźnej rdzy mechanicznie.
Penetrujący środek antykorozyjny i konwerter rdzy — zamienia to, czego nie da się zdjąć, w stabilną warstwę.
Preparat na bazie wosku na podwozie i w profile zamknięte, przez fabryczne otwory technologiczne.
Pracujemy na preparatach Wurth i Dinitrol i pokazujemy klientowi zużycie.
Cennik
Konserwacja jest wyceniana indywidualnie, bo cena zależy od wielkości auta i stopnia korozji. Kwoty są wyjściowe. Cenę końcową podajemy zawsze przed rozpoczęciem pracy — po formularzu w kilka godzin, przez telefon od razu.
od2200zł
Czas: 4–5 dni
3999zł
Gwarancja: 2 lata
od200zł
Czas: kilka godzin
wycena indywidualna
Widełki podajemy po formularzu w kilka godzin, przez telefon od razu. Cena końcowa zawsze po obejrzeniu auta na podnośniku — z dołu widać rzeczy, których nie widać na zdjęciach.
Na konserwację podwozia dajemy 2 lata gwarancji. W tym czasie wykonujemy jeden przegląd i ewentualną poprawkę.
To szereg procesów, które wymagają czasu. Najczęściej potrzebujemy 4–5 dni roboczych, ale przy mocno skorodowanym podwoziu może być dłużej.
Są marki, w których doradcy sami namawiają do takiej konserwacji, jeśli auto ma posłużyć na lata. Zawsze warto zadać pytanie producentowi, żeby mieć stuprocentową pewność.
Tak, i to właśnie tam korozja zaczyna się najczęściej. Preparat aplikujemy sondą przez fabryczne otwory technologiczne.
Wiosną albo latem, po zmyciu soli i przy suchym podwoziu. Zimą preparat gorzej się rozprowadza, a wilgoć zamknięta pod warstwą ochronną działa na niekorzyść.
Nie zawsze. Jeśli korozja jest bardzo zaawansowana, mówimy o tym wprost — czasem koszt roboty przewyższa sens ekonomiczny i lepiej tych pieniędzy nie wydawać.
Napisz rocznik, przebieg i czy auto jeździło zimą po soli. Przy autach po dziesiątym roku życia najczęściej dochodzi usuwanie rdzy.